Relacja z obozu misyjnego dla zboru (Lidzbark Warmiński, 14-23.09.2012r.)

Wśród różnorodności i atrakcyjności tegorocznych obozów misyjnych, ten odbyty na pięknym terenie Warmii, mógłby wydać się mało interesujący. Zwłaszcza, że obóz misyjny „dla zboru” był jednym z dwóch ostatnich tego lata. Jednakże, takie stwierdzenie podsumowujące obóz byłoby dużym nietaktem. Pan Bóg w swej dobroci i łasce zatroszczył się o wszystko! Zwłaszcza o budujące doświadczenia. Nie tylko w relacjach z Nim, lecz także pomiędzy obozowiczami i tymi, których Pan postawił na Naszej drodze. Grono tych ostatnich stanowili członkowie miejscowego zboru. To oni, szczególnie w czasie ostatniego roku, gorliwie modlili się, aby w tym mieście odbył się obóz. I Pan ich wysłuchał!! Świadomość tego faktu wpłynęła na wzrost naszego zapału do pracy. Jeszcze bardziej zdopingowało nas to, że zostaliśmy bardzo ciepło przywitani przez naszych Braci i Siostry, którzy wspierali nas swoją obecnością i modlitwami. Uczestnicy byli zróżnicowani, nie tylko pod względem wieku, ale i narodowości. Najmłodszymi obozowiczkami, które dzielnie nas wspomagały były dwie małe dziewczynki. Roztaczały swoje piękne uśmiechy dodając nam otuchy. Szczególnie korzystnie wpływało to na uczestników z Niemiec i Czech.

Poznanie Pana i wzrost wiary, a także chęci do głoszenia ewangelii wiecznej były codziennie podsycane przez interesujący i motywujący program duchowy. Był on podzielony na kilka części i obejmował kazania Słowa Bożego oraz wykłady/warsztaty. Spotkania świetnie ze sobą korespondowały, zwracając naszą uwagę na temat powtórnego przyjścia Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a przede wszystkim istoty trójanielskiego poselstwa. Przewodziły im słowa „Gotujcie drogę Pańską” (Mt 3,3) oraz „Nadeszła godzina sądu Jego” (Ap 14,7).

Program obozu zapewniał obfity pokarm duchowy. Angażował on uczestników do tego stopnia, że niektórzy zapominali nawet o pokarmie fizycznym. Na szczęście o nasze potrzeby ciała troszczyły się w dużej mierze siostry ze zboru. Nie tylko wzywały nas, abyśmy się posili, ale także przygotowywały pyszne posiłki. To było dla nas dużym wsparciem z ich strony, pokazującym, jak bardzo się cieszą z naszej obecności.

Do misji zachęcały nas słowa z Księgi Aggeusza „Do dzieła, bo jestem z Wami!”. Błogosławieństw pracy misyjnej naprzemiennie doświadczyliśmy nie tylko w Lidzbarku Warmińskim, ale również w trzech innych okolicznych miastach: Bartoszycach, Dobrym Mieście (nie tylko z nazwy:)) oraz Ornecie. Ewangelizacja była różnorodna i obejmowała przeprowadzanie ankiet, proponowanie Kursu „Odkrycia”, rozdawanie książek i ulotek „GLOW”. Mieliśmy wielką radość głosić również poprzez śpiew i muzykę (gitara, flet). Nie zabrakło akcji z Posągiem Nebukadnesa, którego widok przyczyniał się do pojawienia zdziwienia i zaskoczenia na twarzy przechodniów. A my chętnie zapokajaliśmy ich ciekawość. Budującym doświadczeniem było rozdawanie ulotek w czasie Dożynek, gdzie Pan pobłogosławił nam spotkaniem wielu ciekawych osób i rozmowami, jakie odbyliśmy. Nie przeszkadzała nam ani choroba, ani deszcz, ani zimno. Przeszkodą nie były też bariery językowe. Pan wypełniał Swoje obietnice.

Osobiście zostałam zainspirowna zapałem obozowiczów do uczestniczenia w misji. Zwłaszcza do pracy z ankietami. Chwilami osoby aż wyrywały się do pracy. Bóg rozgrzewał nasze serca. Widać to było w naszym pozytywnym nastawieniu. Przykładem tu może być czas wieczornego programu, kiedy pomimo zmęczenia z radością okazywaliśmy wdzięczność za wszelkie cuda, które Bóg uczynił (z nami i przez nas, a także z innymi i przez nich). Czas doświadczeń i modlitw był tym, w którym wzmacnialiśmy się ponownie po intensywnym dniu, aby kolejnego poranka ponownie obudzić się ze słowami na ustach „Błogosławiony niech będzie Pan! Codziennie dźwiga ciężary nasze…” (Ps 68,20).

Z chwilą zakończenia obozu w Lidzbarku Warmińskim odczuliśmy niedosyt. Gdyby można było przedłużyć ten wspaniały czas, z pewnością nie zabrakłoby chętnych…misjonarzy Pana, którzy z ogniem w sercu wyjechali, aby tam, gdzie będą z jeszcze większym zapałem służyć Panu.
Zresztą, sami przeczytajcie, co zyskali uczestnicy:

„Pobyt na tym obozie pomógł mi zwrócić uwagę na istotne rzeczy w życiu, czyli na to, co duchowe. Uświadomił mi bardziej cel życia, do jakiego powinnam dążyć. Poczułam się tak, że jestem bliżej Boga i to jest cudowne.”

„Bóg pokazał mi, abyśmy nie czynili różnicy między osobami.”

„Po powrocie do domu chcę jeszcze bardziej: przybliżać sie do Boga; brać udział w takiej misji na terenie swojego miasta i służyć Bogu z całego swojego serca.”

„Jestem Bogu wdzięczna za to, że mogłam uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu, mogłam chwalić Boga pieśnią i poczuć wspaniałą atmosferę, jaka panowała na tym obozie misyjnym.”

„Ogólnie zyskałam rozwój. W kwestii misji dużo się nauczyłam. Przełamałam strach, nauczyłam się rozmawiać z ludźmi. KOCHAM ROBIĆ ANKIETY:)). W kwestii rozwoju duchowego poznałam wartość osobistego czasu z Bogiem, innego niż znałam do tej pory. Doceniłam jak wielkim przywilejem jest praca dla Pana. Obóz przybliżył mi zagadnienie trójanielskiego poselstwa. Już dawno powinnam przyjechac na obóz.” (Magda)

„Zyskałam inspirację na przyszłe obozy.” (Asia)

„Obóz ten dał mi spostrzeżenie, w jaki sposób mogę pogłębić więź z Panem Bogiem, w jaki sposób mogę bardziej swobodnie rozmawiać o Panu z ludźmi z poza kościoła. Żałuję, że nie poświęciłam więcej czasu, aby zangażować się w obóz.” (Helena)

„Nie zapomnę zacięcia pewnej przeziębionej uczestniczki, która mając wybór pomiędzy odpoczynkiem, a wyjazdem na kilkugodzinną misję zdecydowała się wybrać to drugie. Pan jej tamtego dnia obficie pobłogosławił, a ja zrozumiałam, że czasem za szybko rezygnuję, tracąc na tym w moich relacjach z Bogiem.” (Dominika)

Na koniec chiałabym podzielić się z Wami jednym doświadczeniem spisanym po polsku przez uczestnika z Niemiec. Abyście wiedzieli, że z Bogiem nie ma rzeczy niemożliwych:)).

„Byłem cały czas chory (boli mnie głowa, kaszel, katar) i zmeczony. Brakowało mi siła i nie mogłem wstać. Nie miałem koncentracji podczas kazań. Ale Pan Bóg dał mi siłę na misję. Jeśli szedłem dom do domu byłem w mieszkaniach i mogłem usiąść. A po misji byłem znowu bez siły. Każde wyjście musiałem ufać Panu, że On pomaga. I On to też robił. Pan Bóg pomaga temu, który jest słaby. Jego siła jest silna w słabych.” (Samuel)

Zapraszamy na kolejny obóz! Być może w Lidzbarku Warmińskim a może w TWOIM zborze?!

Dominika Potyralska                                                                                                      zobacz galerię